Beskid Żywiecki 2017

Barwy Pogody. Z Nikodemem przez góry.

Dobiegła końca czwarta edycja rekolekcji na szlaku. 5 lipca piętnaście osób wyruszyło z plecakami na szlak Beskidu Żywieckiego. Wszyscy wytrwaliśmy do końca tej niezapomnianej przygody. Ze szlaku zeszliśmy 9 lipca, w niedzielę.

Pomysł zorganizowania rekolekcji na szlaku zrodził się przed 2013 rokiem. Wtedy Ksiądz Witold Kocon, Julita i Dawid Weremczuk zorganizowali pierwszą edycję, w której wzięło udział 7 osób. Początki były skromne, ale obiecujące. Rok później w Bieszczady pojechało już 15 osób. Czy to dużo? Rekolekcje na szlaku rządzą się swoimi prawami. 15 osób to maksymalna wielkość grupy, zatem można powiedzieć, że w tym roku mieliśmy stu procentową frekwencję. Rok 2015 minął pod znakiem Gorców i Pienin, natomiast z przyczyn organizacyjnych musieliśmy zrezygnować z rekolekcji w 2016 roku. W tym roku przebieg rekolekcji był jak zawsze wyjątkowy i niepowtarzalny.

Dlaczego na szlaku?

Robimy kolejne strome podejście. Wszyscy odczuwają trud. Deszcz pada na głowę. Błoto po kostki. Bez ochraniaczy – stuptutów – błoto wpada do butów. Raz jest zimno, a raz gorąco. Nie jest łatwo. Ale nikt nie narzeka, nikt nie zostaje w tyle. Wszyscy wytrwale idą. Wkoło panuje cisza, słychać śpiew ptaków. Oprócz nas na szlaku nie ma żadnych turystów. Nie ma też dróg, sklepów, ani energii elektrycznej. Wokół rosną świerki pokaźnych rozmiarów.

W takich okolicznościach zaczynam się zastanawiać, jakie to wszystko jest pięknie stworzone. Zaczynam zastanawiać się, po co ten cały wysiłek, ta droga. A może podobnie wygląda nasza droga pielgrzymia na ziemi w ciągu życia. Dobrze jest się wyrwać w tak zaciszne miejsce. Duch Święty mówi, a ja mogę Go słyszeć.

Szlak jest miejscem oddzielenia od świata w celu poznawania Boga. Tutaj cywilizacja nie dociera, reklamy nie krzyczą. Wszyscy doświadczają wolności i w tej wolności poznają Boga, który pozwala się poznać. Na szlaku cały dzień idziemy w zwartej grupie. Mamy czas na milczenie i rozmowy. Mamy czas na przemyślenia i pytania. Wymieniamy poglądy, rozważamy Słowo Boże. Wielokrotnie różnego typu rekolekcje mają bardzo napięty program i wiele atrakcji. Tutaj jest czas na słuchanie Boga i siebie nawzajem.

Dlaczego rekolekcje?

Rekolekcje na szlaku są rekolekcjami nawrócenia. Każdy może wejrzeć w głąb siebie i zadać pytanie: czy Jezus Chrystus jest dla mnie najważniejszy? Czy polegam na sobie i swoich uczynkach czy na łasce, która płynie od Niego? Bardzo często popadamy w naszą religijność, przyzwyczajenia, ale nie ma tam już miejsca na Boga. Chodzi o to, żeby się zdystansować do samego siebie. Kogo kocham bardziej – Pana Boga czy siebie samego? W naszej codzienności często nie mamy po prostu czasu na taką refleksję.

Po ciężkim dniu wędrówki docieramy do niewielkiego schroniska…. Wykończeni i zziębnięci zostawiamy plecaki w pokoju i udajemy się do stołówki, aby zjeść ciepły posiłek. Po takim dniu zwykłe, ale ciepłe jedzenie smakuje lepiej niż najbardziej wykwintne danie. Wszyscy zajadają ze smakiem. Nogi odpoczywają. Pomimo zmęczenia humor dopisuje. Cieszymy się, że pokonaliśmy kolejne przełęcze i wzgórza.

Pobudka 6:30. Śniadanie, modlitwa i ruszamy na szlak. Przewodnik pokazuje nam skąd wyruszaliśmy. Aż trudno uwierzyć, że przeszliśmy taki dystans. Góry, które pokonaliśmy wydają się nie do przejścia. A jednak. Upór w dążeniu do celu pozwala zajść daleko. Sami tego doświadczamy. Dzisiejszy dzień jest słoneczny, ale nigdy nie wiadomo, co przyniesie pogoda Beskidu Żywieckiego, gdyż pogoda jest tutaj naprawdę zmienna. Zatrzymujemy się na Mszę Świętą gdzieś na szlaku. W programie dnia codziennie jest Msza Święta na szlaku w miejscu, które sami wybierzemy. Po Wieczerzy Pańskiej ruszamy dalej. Nie ma czasu do stracenia. Samego marszu mamy około 6 godzin, dodatkowo chcemy zrealizować poszczególne punkty programu. Pogoda dopisuje, ale wyłania się ciemna chmura. Zaczyna padać deszcz. Pioruny walą wkoło. Modlimy się. Deszcz się wzmaga. Po chwili zaczyna padać grad i robi się coraz większy. Wieje porywisty wiatr, dzieje się: pioruny, deszcz i grad – przewodnik krzyczy – rozproszyć się! Nie wszyscy są w stanie to usłyszeć. Przeżyliśmy przygodę, ale nie było tak źle. Po burzy nasza trasa zamienia się w mały strumyk. Mokrzy ruszamy dalej do schroniska. Już niedaleko.

We współczesnym świecie ludziom wydaje się, że są bezpieczni ze względu na osiągnięcia techniki. Na trasie łatwo sobie uświadomić, jak mały i wątły jest człowiek wobec potęgi Boga i sił natury, które Bóg stworzył. Już nikt nie ma wątpliwości, czy warto się modlić – modlą się wszyscy. Pojawia się pytanie: a jeśli piorun trafi we mnie…? czy stanę przed obliczem Pana? Nasza wiara bardzo szybko jest weryfikowana. To Bóg prowadzi te rekolekcje. Stawia nas przed pytaniami, które docierają do głębi serca. Każdy traktuje je poważnie. Czy można sobie wyobrazić lepsze kazanie, konferencję? Po chwili pogoda wraca do normy, słońce świeci i czujemy się, jakbyśmy szli w tropikach. Para wodna unosi się wokół nas tworząc ciepłą mgiełkę.

Pan Bóg układa program rekolekcji.

Prognozy pokazują, że dzisiaj cały dzień będzie padało. Nie jestem pewien, czy uda się zrealizować program dnia. Jeśli będzie lało cały dzień, będziemy musieli Eucharystię, konferencję i rozważanie Bożego Słowa przeprowadzić w schronisku, a nie na trasie – tak jak planowaliśmy. Jednakże nie rezygnujemy, wychodzimy ze schroniska. Po chwili schodzimy w dolinę i okazuje się, że trafiliśmy na opuszczone przejście graniczne między Polską a Słowacją. Znaleźliśmy zadaszone miejsce i możemy odprawić Mszę Świętą. Pan Bóg się zatroszczył. Jakby tego było mało, czytanie z dnia jest o powołaniu Celnika Mateusza, a my właśnie siedzimy na komorze celnej, podobnie jak Mateusz, gdy powoływał go Pan Jezus. Czy może być lepsze miejsce do rozważenia tego fragmentu Słowa Bożego?

Dalej na trasie znajdujemy świetne miejsce na posiłek, konferencję i rozważanie Słowa Bożego. Pogoda się uspokaja. Przebijają promienie słońca.

Rekolekcje mają swój ściśle ustalony plan dnia. Zaczynamy poranną modlitwą, potem mamy Mszę świętą na trasie. Następnie jest konferencja i studiowanie Słowa Bożego przygotowanego wcześniej. Na koniec dnia, już w schronisku, jedna z osób mówi świadectwo o tym, jak odnalazła Pana Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela. To zawsze bardzo porusza serca słuchających. Każdy element jest bardzo istotny i pełni ważną funkcję. Tworzy szkielet wyprawy. Dzięki temu nie jest to zwykłe chodzenie po górach, ale są to prawdziwe rekolekcje i konfrontacja ze Słowem Bożym. Dlatego rekolekcje na szlaku są wyjątkowe – pozwalają poznawać Pana Boga przez Jego stworzenie, przez wzajemne relacje oraz studiowanie Słowa.

W tym roku na rekolekcje pojechało 15 osób z różnych środowisk. Sporo z nas nie znało się wcześniej. Część osób była ze wspólnoty Nikodem, która organizuje coroczne rekolekcje. Dwie dziewczyny znalazły nas po prostu przez internet. Kilka osób dowiedziało się o rekolekcjach pocztą pantoflową. Pomimo tej różnorodności nie mieliśmy problemu z nawiązaniem relacji i przełamaniem pierwszych lodów. Ekipa okazała się bardzo zgrana i zdyscyplinowana, co nadawało smaku całej wyprawie.

W tym roku prowadził nas przez góry przewodnik beskidzki. W wolnej chwili mówił nam ciekawostki o górach i precyzyjnie pokazywał jaką trasę pokonaliśmy. Ostatniego dnia trudno było uwierzyć, że tyle dolin jest już za nami. Myślę, że piętnastoosobowa grupa to bardzo optymalna liczebność. Powyżej tej ilości pod względem organizacyjnym może być dosyć trudno. Ze względu na charakter gór, noclegów oraz ogólną organizację, zbyt liczna grupa może nazbyt opóźniać przemarsz, a każdego dnia jest wiele godzin trasy do pokonania.

Jak oddział wojskowy.

Grupa była niezwykle zdyscyplinowana i sprawna. Nikt nie narzekał, wszyscy maszerowali równo. Chwilami trudno było uwierzyć, że jest to amatorska grupa. Jako organizator nie mogłem się nadziwić, że tak dobrze sobie radzą. Chwilami sam zostawałem w tyle. Oczywiście nie jest to absolutnie cel rekolekcji. Grupa może być bardzo różna – każda jest wyjątkowa. Najważniejsze jest poznawanie Boga. Pamiętam rekolekcje, kiedy jedna dziewczyna przez kontuzję nie dała rady iść. Grupa podzieliła między siebie część jej bagażu w celu zmniejszenia dźwiganego ciężaru. W takich sytuacjach człowiek poznaje samego siebie, wychodzi na jaw jakim jestem człowiekiem. Nie jest łatwo wziąć nawet najmniejszy ciężar do i tak bardzo ciężkiego plecaka. Tutaj każdy poznaje samego siebie – jak jestem w stanie się poświęcić. Pan Jezus wziął cały bagaż, wszystkie grzechy i trudy na swoje barki – zabrał cały bagaż – choć nie musiał. On zabrał CIĘŻAR nas wszystkich. Rekolekcje na szlaku są sprawdzeniem swojego charakteru i wiary, bo wiara sprawdza się w praktyce. Można chodzić do kościoła, codziennie wypełniać wiele praktyk religijnych, a koniec końców te kilka gram z plecaka drugiej osoby mogą się okazać zbyt ciężkie do udźwignięcia. Jeśli zatem moja postawa ma się upodabniać do postawy Pana Jezusa, który nie zawahał się wziąć naszych grzechów na siebie, bardzo łatwo mogę upewnić się, w jakim miejscu jestem. Czy moją wiarę mogę nazwać w ogóle wiarą, czy nie oszukuję samego siebie. Można powiedzieć, że Rekolekcje na Szlaku mają charakter praktyczny – są sprawdzianem. Pada pytanie – czy Pan Jezus Jest dla Ciebie najważniejszy? Czy jest ważniejszy niż żona, dzieci i rodzina? Czy jest ważniejszy niż praca? Pan Bóg natomiast aranżuje różne sytuacje na trasie stawiając nam te same pytania, ale już w praktyce – czy jesteś w stanie poświęcić się dla brata i siostry? Czy umiesz zrezygnować z samego siebie? Czy idziesz do przodu pomimo trudu i przeciwności? Wreszcie: Czy ufasz mi bezgranicznie pomimo gradu, burzy i gromów wokoło?


Zapraszamy też do zapoznania się z relacjami z poprzednich wyjazdów:
– Karkonosze (2013)
Bieszczady (2014)
Gorce (2015)